List o tym, dlaczego ciężko mi wrócić do pisania
Nie wiem, kiedy dokładnie przestałam pisać.
To nie był jeden moment. Raczej coś, co rozciągnęło się w czasie — między szkołą, obowiązkami, pracą i tym wszystkim, co „trzeba zrobić najpierw”.
Zawsze było coś pilniejszego.
Pisanie zaczęło przegrywać z rzeczami, które miały konkretny termin, konkretny sens, konkretny efekt. A ono… nie miało nic z tych rzeczy. Było gdzieś obok.
Z czasem zrobiło się trudniejsze, niż pamiętam.
Nie dlatego, że zapomniałam słów, tylko dlatego, że przestałam z nich korzystać. Jak mięsień, którego się nie używa — po prostu słabnie.
I teraz, kiedy próbuję wrócić, wszystko wydaje się jakieś sztywne. Nienaturalne. Jakbym pisała nie swoim językiem.
Ale chyba właśnie dlatego powinienem to robić.
Nie wtedy, kiedy mam czas.
Tylko wtedy, kiedy czuję, że go nie mam.
Może to nie jest powrót do pisania.
Może to jest zaczynanie od nowa.
No responses yet